wtorek, 29 grudnia 2009

Zima/brak zimy

Zima... a właściwie jej brak daje się we znaki. Najgorzej było w wigilię. Bo gdzie tu wigilia bez śniegu. Jakoś przetrwałem, ale w ogóle nie czułem tych świąt, aż do mszy o północy, potocznie zwanej pasterką. Wtedy to jakoś tak nagle wybuchnęło. Serio. Poczułem jakąś taką moc, szczególnie w gardle. Więc śpiewałem :) Przed świętami to było ładnie. Pełno śniegu, cudnie. Później to wszystko stopniało i wyszło jak wyszło, no ale cóż. W Sylwestra i po Nowym Roku ma być jeszcze mroźniej niż było. Czekałem aż mój pies przemówi ludzkim głosem, ciągle się go pytałem czy to już ale jakoś nic nie mówił...

W styczniu nagrywać będę "Lubię nas". Więc jakiś też teledysk się pojawi :)
A tymczasem mówię pzdr i dodaję zdjęcie z wczorajszego wypadu

Brak komentarzy: