niedziela, 21 marca 2010

Niedziela.

Nudna i smętna jak zawsze. Jeszcze deszcz na zewnątrz... Uuuuu. Byłem w kościele na drugiej mszy rano, potem stwierdziłem, że się będę uczyć. Bo to jest już żałosne. W dodatku moja mama się przyzwyczaiła, żeby mnie codziennie pytać ja jej ciągle mówię, żeby tego nie robiła, bo nie będzie jej zawsze. Chcę być samodzielnym. W miarę.

Wczoraj do mojej "kolekcji przyjaciół" dołączył nowy pionek, tj. Tomek. I znów zauważam ten idiotyczny fakt, że z nim się całkiem inaczej pisze, a całkiem inaczej rozmawia tzw. live. Tak już było w paru przypadkach.
Moja mama była wezwana do szkoły, nagadali jej dużo i teraz sajgon. No ale trudno, jakoś będzie. Jutro mam nadzieję, że przyjdzie gramofon bo już mnie strasznie chcica łapie, bo sobie nawet tak ładnie wystawiałem płyty na szafce i się aż same proszą, żeby którąś włączyć. A jak można włączyć, jak nie ma na czym. Na szczęście niebawem już będzie i się strasznie jaram.

Wczoraj spaliłem Marzannę, pokazując tym samym, że się wypinam na zimę i jej nienawidzę!!! :D
Zmieniłem wystrój pokoju, wyrzuciłem wszystkie kwiatki-szmatki i w związku z tym pragnę ogłosić wszem i wobec, że zaczynam nowy etap w życiu. Z całkiem nowymi wartościami. I zaczynam się uczyć. Mam nadzieję.

piątek, 19 marca 2010

To "jutro" o którym wspominałem w poprzednim poście było już w środę, prawdą jest to co przypuszczałem i chyba po takim "bajerze" już nie potrafię się z tą osobą, która mi to zrobiła przyjaźnić. Chciałem z nim pogadać dzisiaj, zaproponowałem mu to wczoraj, stwierdził, że nie ma czasu na pogaduszki. Więc jeśli nie ma, to może mi naskoczyć. Myślałem, że potrafi być innym, ale się myliłem. Trudno. Jakoś to przeboleję, chociaż już powiem szczerze spłynęło to po mnie.

Dziś będąc na drodze krzyżowej narysowałem Kasi obrazek i opatrzyłem go moim własnym, wymyślonym cytatem:
Nawet, jeśli płynąłbym łódką prosto w wodospad,
wiedząc, że Ty jesteś ze mną,
Nie straciłbym nadziei.
Strasznie ją ten cytat ucieszył. Później, na Ruchu też było strasznie ciekawie, zrozumiałem parę wartości, o których nie wiedziałem. Chyba polubiłem księdza Tomasza... Po Ruchu, szliśmy całą szóstką przez rynek i Darek zaczął coś mówić o tym, że na Kwitnięciu będzie "Fil". buahaha. Mówię, że taki kicz przeterminowany only for Łącko. :D Dopadły nas jakieś nachlane "dziołchy" z Kiczni, zajeżdżające gwarą na kilometr i zaczynają rapować "Sylwia Majewska ku*wa szmata" takie tam teksty, chciałem je nagrać ale się nie udało. Potem staliśmy z Darkiem i Zuzą przed jej domem i opowiadaliśmy jakieś fanaberie (te dziewczyny z Kiczni robiły sobie "sweet focie na n-k" przy nas), widzieliśmy spadające gwiazdy, Darek chciał mnie dmuchnąć w szyję, ale w końcu do tego nie doszło.
 
A teraz jest prawie dwudziesta trzecia i spać mi się chce
Więc idę
Dbrn 

wtorek, 16 marca 2010

a może to jednak nieprawda? Nieśmieszny żart, albo pomyłka?
Boję się jutra...

poniedziałek, 15 marca 2010

Dno

osiągnąłem totalne dno. Już od paru dni tam jestem. Tzn. na dnie... W ogóle nie czytam, nie piszę, a co najgorsze nie fotografuję... Będąc na emocjonalnym dnie jedynie słucham muzyki. Tego chyba nigdy się nie wyzbędę. Dziś byłem w bibliotece i pożyczyłem książki. Miałem zamiar pożyczyć jakieś fajne horrory albo chociaż thrillery. Jednak nie znałem żadnego tytułu ciekawej książki. Więc mówię, że chciałbym thrillery fantastyczne. Ukochana Pani wypożyczyła mi jednak książki "science fiction": najbardziej rozbawił mnie tytuł: "Tajemnica pewnego labiryntu" z taką rozbrajającą okładką: labirynt i dwoje nastolatków: chłopak i dziewczyna, oboje o nienaturalnie trójkątnych twarzach, dziewczyna zwraca się do chłopca. On- rudy, ona- blondynka.. i to jest jeszcze książka z obrazkami... Projekt Moniki Gizy. Hahaha. Mam nadzieję, że treść książki nie będzie tak żenująca, jak okładka, coś takiego kojarzy mi się tylko z kiczowatymi opowiastkami dla tzw. młodzjeży, tudzież nastolatków... I to jeszcze zza czasu PRL-u.

Jutro jest sprawdzian z matematyki z trójkątów wpisanych, opisanych i takich badziewów a ja w ogóle nic z tego nie rozumiem, nie pojmuję tej kobiety która to "tłumaczy", ona nawet zadań domowych nie sprawdza, coś takiego jest poniżej jakiejkolwiek krytyki.

Kiedy ja się wezmę za naukę, może ktoś zna na to odpowiedź?

niedziela, 14 marca 2010

14.03 i nowy serial... :/

I kolejna cholernie smutna data w moim prywatnym kalendarzu. Dziś mija trzydziesta rocznica katastrofy lotniczej, w której zmarła Anna Jantar... Wieczna radość, którą promieniowała, była jej znakiem rozpoznawczym. Znajdowała się w każdym, dosłownie, każdym repertuarze...

A teraz? Teraz gwiazdki sezonu śpiewają tylko jedno umca-umca i trala-lala. Oczywiście nie wszyscy. Jest parę osób, które bardzo cenię za twórczość za całokształt, jak np. Anna Maria Jopek, Kasia Nosowska, Kasia - również- Kowalska, Maryla. Ale to jest chyba mniejszość. Znów widziałem przepiękny, nowoczesny, młodzieżowy serial Disney'a. Cytat z zapowiedzi "Nowa rockowa komedia, która was powali. "Ja w Kapeli" już wkrótce" . Która nas powali. Przepraszam bardzo, kogo nas? Ja obok siebie nie widzę nikogo, no chyba, że mamę, ale wątpię bo ona za rockiem nie przepada. Szczególnie za takim kiczowatym. Rozkładając to zdanie na czynniki pierwsze zainteresował mnie jeszcze czasownik "powalić". Jeśli taki badziew miałby mnie powalić na cokolwiek, to musiałbym być tnącym się dzieckiem "imoł". A raczej nie jestem.

Napisałem wiersz. Właśnie o młodzieży. Jak to Tomek mówi "pokemonowy". Może i pokemonowy. Ale mój, własny. i chyba prawdziwy. Tzn. ja tak uważam. Można go przeczytać w dziale "wiersze". A inspiracją był blog EmO-MaRtYnKi" ... Za jakie grzechy...

poniedziałek, 8 marca 2010

7.III...



















Jeśli komuś coś mówi imię Agnieszki Osieckiej, to w dniu siódmym marca nie zachowuje się obojętnie. Ta data jest bardzo mocno utrwalona w moją psychikę i wyczekuję jej co roku od paru lat. Chociaż jest bardzo smutna, jest to dzień przejścia poetki z życia- w życie po życiu. Łza w oku się kręci, gdy słucham "Łatwopalnych". Łza kręci się jeszcze bardziej gdy czytam książki o Niej. Ten marzec w ogóle taki smutny. 7- Osiecka, 14- Anna Jantar...

Obrzędy powitania wiosny znów przeszkodził mi najnowszy "atak". Znów jest paskudnie i zimno dziś było szesnaście stopni mrozu. Ja chcę wiosnę!!

sobota, 6 marca 2010

Szpetni nastoletni

Znowu czytam "Szpetnych czterdziestoletnich" Agnieszki Osieckiej, ostatnio bardzo spodobał mi się cytat "(...)każdy miał swoje godzinki z Bogiem, jak nie tak to siak. A jeżeli ktoś nie miał godzinek z Bogiem, to na pewno miał minutki z Szatanem" Strasznie ciekawa książka. Zacznę pisać charakterystykę Orszulki z "Trenów" Jana Kochanowskiego. Wczoraj był sprawdzian z fizyki, o zgrozo! Większość wiedziałem, a tego czego nie wiedziałem strzeliłem- padła moja ulubiona litera "a".

Śnieg parę dni temu spadł widocznie po to, aby natychmiast stopnieć. Nienawidzę zimy. Mam cichą nadzieję, że teraz już nic nie popsuje moich rytuałów na nadejścia wiosny i że za niedługo zobaczę pąki pierwszych kwiatów tudzież krokusy.

piątek, 5 marca 2010

Znów sypie... Ja się załamie, a dzisiaj jeszcze sprawdzian z fizyki...
Normalnie kicha straszna. Pójdę na kółko, jeśli P pójdzie, przejdziemy razem drogę szkoła-dom i pogadamy. O czymkolwiek.
Zaczynam spisywać wiersze, tzn. przepisywać na PC :)