piątek, 19 marca 2010

To "jutro" o którym wspominałem w poprzednim poście było już w środę, prawdą jest to co przypuszczałem i chyba po takim "bajerze" już nie potrafię się z tą osobą, która mi to zrobiła przyjaźnić. Chciałem z nim pogadać dzisiaj, zaproponowałem mu to wczoraj, stwierdził, że nie ma czasu na pogaduszki. Więc jeśli nie ma, to może mi naskoczyć. Myślałem, że potrafi być innym, ale się myliłem. Trudno. Jakoś to przeboleję, chociaż już powiem szczerze spłynęło to po mnie.

Dziś będąc na drodze krzyżowej narysowałem Kasi obrazek i opatrzyłem go moim własnym, wymyślonym cytatem:
Nawet, jeśli płynąłbym łódką prosto w wodospad,
wiedząc, że Ty jesteś ze mną,
Nie straciłbym nadziei.
Strasznie ją ten cytat ucieszył. Później, na Ruchu też było strasznie ciekawie, zrozumiałem parę wartości, o których nie wiedziałem. Chyba polubiłem księdza Tomasza... Po Ruchu, szliśmy całą szóstką przez rynek i Darek zaczął coś mówić o tym, że na Kwitnięciu będzie "Fil". buahaha. Mówię, że taki kicz przeterminowany only for Łącko. :D Dopadły nas jakieś nachlane "dziołchy" z Kiczni, zajeżdżające gwarą na kilometr i zaczynają rapować "Sylwia Majewska ku*wa szmata" takie tam teksty, chciałem je nagrać ale się nie udało. Potem staliśmy z Darkiem i Zuzą przed jej domem i opowiadaliśmy jakieś fanaberie (te dziewczyny z Kiczni robiły sobie "sweet focie na n-k" przy nas), widzieliśmy spadające gwiazdy, Darek chciał mnie dmuchnąć w szyję, ale w końcu do tego nie doszło.
 
A teraz jest prawie dwudziesta trzecia i spać mi się chce
Więc idę
Dbrn 

Brak komentarzy: