niedziela, 30 maja 2010

Włosy mi się kręcą!

Tak!!! Teraz umyłem i mam takie dwa loczki po dwóch stronach :D

sobota, 29 maja 2010

Hej! Gorzej być nie może.

Jakoś tak mam chęć na słuchanie płyty "Kochać" Maryli R. Winą tego są zapewne wspaniałe teksty Kasi Nosowskiej na tejże płycie.
Miałem taki przepiękny sen. Śniło mi się, że byłem na jakimś wielkim festiwalu zapewne Jazz Jambore. Bo tłum był jakiś taki... Inny. I to w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Poznałem jakąś dziewczynę, która też miała potężny głos i strasznie było miło. Śpiewałem piosenki podchodzące pod te z płyty "Szeptem" Anny Marii Jopek. Więc ambitny repertuar. Jakże bym chciał, żeby ten sen się spełnił...
Wczoraj byłem na Chórze i znów gadałem z Irką i w ogóle było tak fajnie, za niedługo będę miał już tak wysoki głos, jaki chcę mieć. Na razie się jeszcze motam w tych wysokich rejestrach, ale jest coraz lepiej, przed tym jak się do chóru zapisałem nie wyciągnąłbym nawet w tej najniższej z "tenorowych". Będzie cudnie.
Wczorajszy Sopot był świetny. Jakiś lepszy od tych które były lata wstecz. Jakiś taki bardziej ambitny.

Agnieszka Chylińska. Jej występ jest w czołówce tych, które mi się spodobały. Był po prostu świetny.
"Na koncertach jest bardziej rocking niż modern." I tak było. Przez chwilę było hard-rockowo jakoby rodem z O.N.A. I ta perkusja na końcu no... mmm :)

HEY. No to było dopiero coś. "Faza delta". Ta piosenka zawsze wywierała na mnie jakiś taki piorunujący wpływ, zawsze jestem wzruszony, gdy widzę jak wszyscy kochają Kasię i zespół.
płynę tratwą
na drugi rzeki brzeg
tam
ulegasz mi
wśród matowych
rozgrzanych traw
Morfeusz
nasz patron, czuły swat



___
Byłem jeszcze w Wieliczce z klasą i było przepięknie. Nawdychałem się tego wszystkiego co tam było i kupiłem sobie taki ładny krzyżyk z bursztynu...

środa, 26 maja 2010

WłOS

Dziś na WOSie nie miałem książek bo i po co babka podchodzi, trochę się pluje, pyta:
-Dlaczego nie masz książek?
-Bo Sylwia nie ma.
Podchodzi do Sylwi:
-Sylwia a Ty dlaczego nie masz?
-Bo w plecaku nie mam miejsca na WOS
Na to wszyscy brecht. Później ją zacząłem rysować a ona tak bezczelnie to pomięła i wyrzuciła. A marnowałem na to całą lekcję."Załamałem się" z tego powodu. Sylwia mówi:
-A, bo Marcin to miał trudne dzieciństwo, tata w Stanach, matka nauczycielka
Babka od Wosu na to:
-Sylwia, to nie jest śmie...
Nie dokończyła, ponieważ jej przerwałem:
-A Twój tata jeździ na traktorze... Do kościoła! Z mamą! W niedzielę!!
Znów się wszyscy brechtali... Żal mi jest trochę takich nauczycieli które pozwalają sobie robić takie bagno na lekcji...
A! byłem u Aliny i robiliśmy lekcję na chemię. Ciekaw jestem co nam babka da za to :D

poniedziałek, 24 maja 2010

Sylwia dzisiaj ciągle tylko mówiła mi "napisz o tym na blogu". Więc napiszę, ale spraw jest dużo więc notka pewnie będzie długa. Przed wyjazdem do Starego Sącza nie było nic ciekawego więc dokładnie opiszę to co się działo w drodze i w Sączu.

W drodze na przystanek i na nim. 
Idziemy. Sylwia, Paulina i ja. Dwóm ostatnim strasznie pchało na pęcherz. Jesteśmy już na przystanku, Sylwia patrzy na rozkład, autobus mamy za 7 minut. Mówi, że nie zdążymy dojść do gminy (jest gdzieś 100 metrów), my ją staramy przekonać. Biegniemy i czujemy ten wspaniały wiatr we włosach. Dobiegamy do gminy - zamknięte. Lejemy się jak sto diabłów, Sylwia pyta:
-już?
Ha ha ha.
Mamy 4 minuty. Paulina mówi, żebyśmy szli do "Pod Jabłonią" (przejść przez ulicę) Sylwia oczywiście twierdzi, że nie zdążymy. Ale biegniemy na łeb, na szyję. Dobiegliśmy, poszliśmy tam gdzie powinniśmy ze względu na płeć i oddaliśmy to co mieliśmy oddać. OK. Paulina wylatuje (dosłownie) ja za nią. Krzyczy: "Jedzie! Jedzie!"
Przebiegamy przed busikiem przez ulicę i dostajemy swój przydział na bilet. Oczywiście Sylwia stawia.

W autobusie.
Na samym początku "wycieczuśŚśi" bo była to wycieczka istnie EmOwSkA, widzimy Agatę Kał [Ob]. Machamy, nie widzi, macham w końcu w tylnej szybie. Zaczynamy się malować. Z racji tego, że jest to EmO-wYcIeCzKaŚśŚ - maluję rzęsy hahaha :D Sylwia z Pauliną robią się na galerianki, nie ma jak pompa. W Jazowsku dosiada się do nas Ania z kumpelą i na początku trochę sztywno ale później się rozkręca i coraz żwawiej. Jedzie do Sącza, żeby poznać chłopaka, którego zna z zdjęcia... Well...

W Starym Sączu na rynku.
Czekamy i Anka szuka go wzrokiem... Znalazła! Jakiś dresik w potwornej baseballówce na głowie. My idziemy do "Marysieńki" i chcemy coś zamówić, ale nikogo nie ma. Tzn. przy kasie... Anka pisze do Sylwii, że jest źle, żebyśmy przyszli. Wracamy na rynek. Idziemy znów do "Marysieńki" na balkon, Sylwia chce zobaczyć gdzie jest park, bo tam kazała iść Anka. Po drodze wstępujemy do cukierniczego kupić bułkę jaką. Sylwia, gdy widzi, że nikogo nie ma, sama sobie zabiera bułkę od tyłu jakoś babka przychodzi z mową na ustach
-Tu nie samoobsługa!!! Idziemy do tego parku, Anka do Sylwi pisze: "Ale  cipek" o tym chłopaku hahaa.  W końcu się rozstają... tzn. on idzie w jedną stronę a  my w inną. I właśnie w tej innej stronie...
Dialog męża z żoną zapewne mąż trzyma dziecko na ręku tudzież w wózku
Żona: Nie no, on się syreny nie boi!
Mąż: Nie boi...
Żona: No mówię, on się syreny nie boi bo wyła, tylko się przestraszył jak wyleciał ten pierdolony pies!!
My brecht.

Później to jeszcze kupiliśmy zapiekankę która śmierdziała niewypranymi skarpetkami, no a potem już poszliśmy na autobus. Jechaliśmy w pełnej ciszy... nie no, żart xD Pieprzyliśmy jak 1oo diabłów! xD

niedziela, 23 maja 2010

My daddy is rockman

No może nie do końca, ale jednak potrafi śpiewać czasem nawet ostro ha ha

sobota, 22 maja 2010

Druga fala?

Ma podobno przyjść, mam nadzieję tylko, że to jakiś idiotyczny żart, plotka bo jak będzie jeszcze padało tak jak ostatnio, to ja nie wiem co z sobą zrobię. Teraz jest dobrze, na zewnątrz tak ciepło i miło i tarzam się w trawie. Naprawdę, ludzie jest tak cudownie, że aż włosy stają dęba... na głowie oczywiście.

Tomek eŁ rzekł mi wczoraj, że popularność mojego bloga będzie tak wielka niczym BlOg EmO-MaRtYnKi
na szczęście powiedział tylko, że to pod względem popularności. Mam nadzieję, że zawartość mam lepszą. ha ha.

Już mam pomysł na moją pracę na konkurs "Szczęśliwe dzieciństwo na wsi" hahaa! Mam nadzieję, że nikt nie wpadnie na to samo. Ale o tym pewnie napiszę dopiero we wrześniu.

AguŚśŚ Kit-Kat jest żałosna. Nawet już jej cześć nie mówię. ha ha ha. 

Czytam "Panny z Wilka" Iwaszkiewicza.

Jakaś przepiękna para skowronków uwiła gniazdo na krokwi dachu przy moim oknie i ciągle budzą mnie Tupotem skrzydeł w szybę. Romantycznie się robi. Co prawda to nie jaskółki, ale może skowronki również wróżą szczęście?

piątek, 21 maja 2010

Piątek o Boże!

Znowu, Chryste, jak to szybko leci.
Dziś wreszcie wyszło słońce i już nie jestem emo.
Normalnie nie wiecie jak się strasznie jaram, taka radość zobaczyć słońce po tylu dniach deszczu. To tak jakby Noe zobaczył stały ląd po Wielkiej Powodzi. Jest CUDNIE! Dzisiaj jak szedłem do szkoły nuciłem sobie "Uparcie i skrycie, och Życie kocham Cię, kocham Cię, kocham Cię nad życie!"  I pierwszy raz od paru dni znów poczułem, że to życie kocham! Już nawet nie przeszkadza mi ta żółć w pokoju ha ha ha.

W szkole dzisiaj nie było w sumie nic atrakcyjnego właściwie to tylko tyle, że odpowiadałem na języku ojczystym (polskim) i dostałem +4 ha! O szkole mi się nie chce gadać.

Za to po szkole poszedłem nad Dunajec i tam były takie naprawdę  bajkowe widoki, jeszcze szczególnie po deszczu, jakoś tak miałem ochotę na śpiewanie "W moim magicznym domu" bo jakoś ten klimat mi tak odpowiadał i nastrój. Słońce świeciło. I było tak pięknie.

Później poszedłem do kościoła i poznałem Irkę. W ogóle nie wiem jak ma na nazwisko ale śpiewa w alcie i ścina się krótko, na jeża. Irka nawet spoko jest, laliśmy się przez całą mszę, a później przez część chóru. Śpiewaliśmy na chórze znów te wysokie pieśni, po których mnie gardło boli. Mam nadzieję, że kiedyś minie ten stan i że w końcu będę bezboleśnie śpiewał tę najwyższą oktawę.

Poza tym to nic się nie zmieniło, z tym tylko, że teraz już mam dobry nastrój! :)


 

czwartek, 20 maja 2010

Dwa rzuty na tydzień i zdjęcia depresyjnego pokoju

Rzuciłem dzisiaj drugi kosz w tym tygodniu buahaha.

Mój potworny pokój... cały żółty... i taki depresyjny :D Ale za niedługo będzie brązowy.
Nie mam coś weny do pisania... Ciekawe dlaczego

środa, 19 maja 2010

Jestem wytrzymały!

!Tak! Dziś to wyszło, ponieważ biegaliśmy pół godziny w kółeczku, truchtem. No i przebiegłem to pół godziny non stop... Haha

Jak na osobę niewierzącą, bardzo ładnie się modlisz...

Tomek TT stwierdził, że wierzy tylko w siebie i że w Boga nie wierzy... No cóż... Ale powiedział również, że musi do pełnoletności chodzić do kościoła, "bo mu karzą". No to jak mu karzą, to mu kazać będą. hahaha.

Byłem u Koni.Sylwia też była. Ładne to zwierzęta.
Jacy oni wszyscy pojebani... 

wtorek, 18 maja 2010

yy

Powódź jest. Ludzie święci. Ludzi świętych chyba jednak nie ma, tzn. ja takich nigdy nie spotkałem, aczkolwiek możliwe, że tacy istnieją. Ludzie święci... Dziwny temat.
Żółty przygnębia mnie potwornie, czemu wybrałem ten piekielny "miodowy" kiedy kazali mi wybrać kolor?
Dzisiaj odezwała się we mnie dusza artystyczna i kulturalna i poszedłem na występ Chóru z Kanady. Bardzo ładnie to współgra, ale jest dużo osób, to co się dziwić. Jakby w naszym chórze występowało więcej osób niż to 20 to też by grało. Powinno być 40, wtedy by było ładnie. Ale dziś namówiłem Monikę J. to będzie alt.

Ej, Boże gdzieś Ty?

Ta szkoła mnie tak wkurwia,  ludzie  tamże są tak pojebani, że głowa boli. I przepraszam za słownictwo, but I hate this school. I hate this teachers, I hate this Principal. Jak najszybciej wydostać się z tego bunkra.
A może będzie jeszcze gorzej, tam - dalej? Staram się o tym nie myśleć, rozchmurzę te piekielne myśli, może będzie lepiej. Może. 

Życie, to tunel kończący się DUPĄ!

Tak jak to w piosence Hey'a. Wszystko kończy się dupą. Po co starać się jak i tak pożrą nas robale lub "źli ludzie" posypią nami pola. Jakieś takie depresyjne stwierdzenia, ale przecież tak będzie.

Niektórzy są żałośni.
I to bardzo.
Przestało padać. Żeby tak było dłużej tylko. 

poniedziałek, 17 maja 2010

Prośba o Wyspy Szczęśliwe

Drodzy Czytelnicy tego zacnego miejsca.

Pokaż mi wody ogromne i wody ciche,
rozmowy gwiazd na gałęziach pozwól mi słyszeć zielonych
dużo motyli mi pokaż, serca motyli przybliż i przytul,
myśli spokojne ponad wodami pochyl miłość
K.I.Gałczyński - Prośba o wyspy szczęśliwe
Ze zbioru "Wiersze", Czytelnik 1956 


Ludzie drodzy, kochani. Co niektórzy są może przez mnie mniej kochani, ale jednak parę osób się znajdzie, których darzę... miłością? Ktoś, kto był mi kiedyś bardzo bliski sformułował jedno, bardzo krótkie zdanie: "Cóż bowiem zwiemy miłością?" Powiem szczerze, że właściwie to sam nie wiem.  Ciągle to czuję, że sam jeszcze tej miłości jako miłości prawdziwej nie skosztowałem, o zgrozo- boję się, że jej już nigdy przenigdy nie skosztuję.  Staram się być dobrej myśli i staram sobie to wmówić, że jednak ktoś pokocha mnie z tymi moimi wadami, z (zapewne trzeba nazywać rzeczy po imieniu) rozstrojem nerwowym. Boże.  

Ten deszcz i te powodzie którymi straszą wybił mnie chyba z rytmu. Z jakichś takich obrządków, które sięgają jeszcze czasów starosłowiańskich. Bo ja jednak lubię pobiegać sobie wokoło jakiejś brzozy, lub też czegoś innego, jednak do tego musi być dobra pogoda. A tej nie ma. Boże. Załamałem się chyba. Jest 7 stopni  powyżej zera. Luudzie! 

Nie podoba mi się mój własny pokój... 

<66 

niedziela, 16 maja 2010

U mnie zawsze świeci słońce

Deszcz mnie już -za przeproszeniem - wkurwia maksymalnie. Chciałoby się wyjść, poopalać, lub chociaż poskakać w przypływie radości, pobawić się z psem, albo potarzać się w trawie. Luuudzie!
Ja nie wiem, czy nie będzie powodzi, bo ten potok obok mojego domu jest już taki duży, jak w pamiętnym 97, lub później. Dziś szedłem z kościoła, wszedłem do samochodu mojego brata, on mówi:
-O (...) ale leje. Widzisz to?
-Nieee... W ogóle tego nie czuję. U mnie zawsze świeci słońce.
Sam nie wiem czy powiedziałem prawdę. Na mnie brak słońca zawsze działał i będzie działał przygnębiająco.

JA CHCĘ SŁOŃCE!!!

Nie ścinam włosów. To już jest postanowione. Zapuszczę, zobaczę jak wyglądam jak mi się nie spodoba to zetnę, ale raczej mi się spodoba

A poniżej wiersz, który napisałem parę miesięcy temu, jest taki przygnębiający, jakoby specjalnie dla tej pogody był napisany:
 


Powiedz, proszę czemu świat jest szary?
Daczego zbierasz buty nie do pary?
 
Powiedz, czemu wiosną kwitną bzy?
A Ty, Ty, Ty, ciągle uświadamiasz mi:

 

Szaro nawet z bzem
Brzydko nawet tu
Idę przez świat z psem,
bezmyślnie stawiam kroki raz tam- a raz tu

Powiedz dlaczego staram się aż tak?
 
Idzie to we mnie jak w ścianę groch
 Przecież i tak będę żył na wspak
 Przecież i tak skończę jako proch...




sobota, 15 maja 2010

Wyjątkowo zimny maj

Zimny kraj, Zimny maj. Z tegoż powodu bardzo często oddaję się w ramiona Morfeusza i śpiąc śnie o rzeczach dosyć niemożliwych. Dziś śniło mi się przykładowo, że byłem w roku 1969 i rozmawiałem z moją własną matką. Dziwne...?

Bardzo się cieszę, że popularność mojego bloga stopniowo, bo stopniowo, ale rośnie. Może być tylko lepiej.
Jest u mnie taki mały brzdąk który budzi mnie o wpół do ósmej i tak będzie przez cały tydzień, o Zgrozo.

czwartek, 13 maja 2010

Wieczór literacki

Zapewne pierwszy i ostatni, bo jak to Alina zapowiedziała: "ale juz mnie do siebie nie zapraszaj bo na pewno nie przyjde". Przyjdę Alinko, Przyjdę powinno być. Czytaliśmy opowieści, jakieś horrory, hopsasaliśmy na strychu, robiliśmy tamże bajzel, a co. Wcześniej jeszcze Alinka nogą zwaliła mi komputer na podłogę, peeewnie. No ale co tam, niech nie przychodzi jak taka obrażona. Tyle, że mówi mi to już któryś raz z kolei.

Piotrek z sarkazmem wyraża się na temat mojej "miastowości" powodem jest to, że ja nie noszę podkoszulków w spodniach, a on nosi. O Boże Ty mój.

środa, 12 maja 2010

Ałła!

Po co ja siedziałem na tej cholernej mokrej trawie! Mam teraz na tym, na czym siedzę tzw. wilka. Cholera, boli jak jasny ciul a dziś do mojej zacnej rodzicielki mówię:
- Mamo, a ja myślałem, że to się tylko tak mówi "bo dostaniesz wilka"...
zarechotała jak postrzelona. Nie śmiej się dziadku z cudzego upadku...

Dziś znów się dowiedziałem, że wspomniany w ostatnim poście Jacek Wu tu zagląda. Powiedział mi w szkole abym zmienił jego miano (w ostatnim poście), które użyłem tamże z "Jacka Wu" na "Pewną osobę". Buhaha. A, jeszcze mi dał wykład na temat stylu jakim powinienem tu pisać bo to jest wręcz karygodne. Powiem szczerze, że tych jego bredni w ogóle nie słuchałem.

Dodałem nową piosenkę w zasób mojego repertuaru "Ale jestem" AMJ. Jest to taka fajna, ciekawa, radosna piosnka i za rok zaśpiewam ją na Konkursie Młodych Wokalistów i w porywach na Wiośnie Artystycznej w Nowym Sączu. Może jeszcze na jakiejś imprezie przepastne wrota show-buisnessu przede mną się otworzą. A jak się otworzą to je przymknę, żeby tworzyć bardziej ambitną muzykę. Bo w duszy grają mi tylko jazz i rock. Zapewne połączę te style. Ha!

Obciąłem sobie grzywkę. Teraz mam "eMoWsKą". Jednak zdjęcia nie dodam zbyt prędko (dzisiaj na pewno nie), bo nie chce mi się iść po aparat. Hahhaa

wtorek, 11 maja 2010

Któż do mnie napisał... Jakaż to osoba ważna. Dla mnie. Magda Umer. Zacytuję fragment maila do mnie, po tym jak wysłałem jej "Czas nas uczy pogody" :
"Bardzo ladnie pan zaspiewał.Ciepło. (...) Życze
panu,żeby czas uczyl pana pogody , bo to nie zawsze takie latwe
zadanie."
Boże, jakże ja się z tego króciutkiego maila cieszę! Działa na mnie bardzo motywująco. Trochę tylko głupio mi że na per pan. Kulturalna kobieta, bardzo.
Dzisiaj Jacek Wu. Bardzo się pluł, że prowadzę tego bloga. Normalnie był tak poruszony, że masakra, jak to tak można, jak ja tak potrafię, on by się wstydził, on by nie śmiał! Ale ja śmię. I śmiać będę.

poniedziałek, 10 maja 2010

AMJ

Słucham wywiadów AMJ po angielsku, stwierdziłem, że muszę ten język znać i potrafić mówić weń. A nawet mi się podoba. Taki ładny, zachodni. Nie mówię, bo rosyjski mi się również podoba, ale ten już inny, taki wschodni i słowiański. A ja zdecydowanie lubię wszystko co słowiańskie. Wszakże to moje korzenie...Tak w ogóle ostatnio mam ciągoty do tych staropolskich i starosłowiańskich zwyczajów...
 Tak tu pięknie. Tzn. za moim domem. Czasem sobie tam siedzę i wtedy tak bajkowo jest. Dominika, pamiętaj, że za mnie wychodzisz jak już będziemy "duźi". I przenosimy się do mnie i siedzimy non stop za domem. xD
Jeszcze piękniej jest gdy w moich słuchawkach słyszę ukochaną Annę Marię, Kasię Nosowską, Kasię Kowalską lub też Agnieszkę Chylińską. Słuchając tego kwartetu, marzę. Trudno stwierdzić o czym, bo się całkowicie wyłączam, nawet ja sam nie wiem co jest przedmiotem moich marzeń. A one są, istnieją i mają się dobrze. Serio.

niedziela, 9 maja 2010

FEEEEL!

Poszedłem na koncert tej grupy i teraz żałuję, bo było do dupy. No może poza tym, że spotkałem się z paroma osobami, z którymi lubię się spotykać - Pozdro dla was wszystkich.
No cóż. Piotr Kupicha- bo na jego koncercie byłem - został powitany gromkimi gwizdami, zaczął jakąś tam balladę skuczeć a my na cały głos brecht. Buhaha. Później zmagałem się z nim moimi umiejętnościami wokalno- Marylowskimi (kto mnie słyszał chociaż raz, wie o co chodzi). Darłem się jakbym miał rodzić. Tylko ciekaw jestem co.
Co jest najgorsze: koleżanka [Dorcia] powiedziała (gdy Kup*cha zaczął się krzywić):
-No! Jakbym Lola (moje przezwisko- przyp.tłum) widziała!
Stwierdziłem, że jeśli kiedykolwiek będę występował, to z workiem na głowie.
Ciekawe o czym wtedy myślał... xD
fot. T.Twardowski

sobota, 8 maja 2010

Znalazłem bardzo ładną głosowo kobietę, nazywa się Ирина Сурина (Irena Surina). Jej konto na YouTube to: http://www.youtube.com/user/IrinaS66 . Strasznie zaciekawiła mnie piosenka Maryli "Remedium" - po rosyjsku "Сядь в любой поезд". Strasznie ładnie ją wykonali, w ciekawej interpretacji. W ogóle od niedawna bardzo zainteresowałem się rosyjskimi wykonawcami. Zachwycam się np. Wołodią Wysockim. To jest dopiero zajebisty gitarzysta i pieśniarz. Ech.

piątek, 7 maja 2010

Pogoda

jest do dupy. Leje i leje. I mnie szlag trafia. Dzisiaj rano szedłem z Tomchackiem do szkoły, strasznie jest do kiszki stolcowej, że mają go przepisać bo on jest naprawdę spoko i jedyny w tej klasie normalny. W miarę... Dzisiaj o dziewiętnastej mam zamiar iść na młodzieżowy Pierwszy Piątek, ale jeszcze nie wiem i raczej chyba nie pójdę bo boli mnie głowa i mam chrypkę jak jasny ciul. Poza tym znów jadłem to świństwo "U Kazka" (pizza) i znów boli mnie brzuch. Nigdy więcej. Nawet, gdyby błagali. Chyba coś mnie bierze. Mam nadzieję, że dotrwam do końca roku jako tako.

czwartek, 6 maja 2010

Sweet focie na U-Jocie

Dziś byliśmy (mieszanka klas II-gich) na Uniwersytecie Jagiellońskim z racji wykładów dla takich wszystkich pokemonów jak my. W autobusie w jedną jak i w drugą stronę działo się naprawdę wieeeeele. Nagraliśmy film. Horror xD. Zdjęcia są na facebooku z tychże wyczynów. Więcej nie piszę bo mi się nie chce aczkolwiek wycieczka była bardzo dobra :D

środa, 5 maja 2010

Czerwona kurteczka.

Oczywiście, że Agi. haha. Dziś z nią gadałem przelotnie. Rozmowa wyglądała mniej więcej tak (w grupie 3 dziewcząt w tym AguśŚś obok jej domu)
-hahaha, ona ma cinquecento!
-to jest seicento, ale Ty o tym widocznie nie wiesz...
Widocznie nie wiedziałem. Ale podobne są tylko drugie ma większą dupę.
Dostałem 4 z języka ojczystego, jako jedyny z klasy, były same dopy i tróje haha. Jak ja kocham ten stan
Dziś leje i jest przepaskudnie na zewnątrz, nienawidzę czegoś takiego. Błagam Cię, Boże! Niechże jutro będzie ładna pogoda, wszakże jedziemy na wycieczkę do Krakowa! :)
Aaa i jeszcze biorę udział w konkursie "Szczęśliwe dzieciństwo na wsi" czy coś w ten deseń buhaha xD

wtorek, 4 maja 2010

Buhaha sprawdzian z fizyki

Dostałem dwa z fizyki brakło mi punktu do trzy... buhahaha. Stwierdzam, że powinienem się nie uczyć, ponieważ wtedy dostaję stosunkowo dobre oceny, a całą niedzielę, kiedy to uczyłem się tej pieprzonej fizdy trafił szlag. Po prostu tego nie-na-wi-dzę! Jest to podobno najłatwiejszy temat (drgania i fale) a ja z tego dostaję faje. Dajcież spokój. Andrzej Dużyński miał rację, mówiąc mi, ażebym nie dał się fizyce...
Za to dzisiaj śpiewałem z chórem na akademii szkolnej z okazji uchwalenia konstytucji III Maja, wyszło nawet dobrze i gadałem bardzo długo i "namiętnie" z Pawłem vel Żbikiem.
A potem byłem na majówce i rozgadałem się z Agatą De. a potem w drodze z majówki rozgadałem się z Błażejem Te... Chryste, jaki ze mnie małomówny człowiek jest xD
Aa... Wcześniej śpiewałem "Pokonam siebie" z Sylwią eR, jako że ona udawała Halinę Fr, a ja starałem się być jej kochankiem (powinno być z dużej litery, ale tak wygląda bardziej cynicznie...)
Brak jakichkolwiek zachęt (no, może oprócz tej +3 z biologii) uniemożliwia mi "zabranie się do nałuki" xD
Kamilo, list wyślę jutro obiecuję.

poniedziałek, 3 maja 2010

Aktywność

Stwierdziłem, że jednak idioty udawać nie potrzeba więc napiszę coś na temat I zasady internetu, o której mówiła Sylwia R., tym samym zapiszę się na stałe na liście "tych, którzy muszą być zlikwidowani" u fanów i u samej osoby, o której mówić będę.
Miałem przyjemność, a może nieprzyjemność - podczas niektórych występów- oglądać Szoł Polsatu "Tylko nas dwoje". Są tam naprawdę bardzo ciekawe aranże i w miarę inteligentne jury (Irena Santor, Tomasz Karolak i Doda), jednak co do poziomu artystycznego wykonawców mam pewne zastrzeżenia. Najpierw ostrym fałszem pojechał po bandzie Kochanek w duecie z jedną z moich - do tamtej chwili- ulubionych wokalistek Haliną Fr*^^kowiak, a teraz w rankingu najbardziej lubianych w tym programie przez publiczność "sław" znajduje się Mariusz PudzianoV$ski. Ten stan w dodatku utrzymuje się od paru odcinków. Ja się pytam: Czy ludzie muszą oglądać taką żenadę, taki kicz i wiochę jaką prezentuje wyżej wymieniony aby się, no nie wiem, lepiej poczuć? Naprawdę, aranże w tym programie są świetne i nie chcę wyróżniać duetów, chociaż oczywiście mam swojego faworyta, ale On?! Co to K*rwa jest?!