piątek, 21 maja 2010

Piątek o Boże!

Znowu, Chryste, jak to szybko leci.
Dziś wreszcie wyszło słońce i już nie jestem emo.
Normalnie nie wiecie jak się strasznie jaram, taka radość zobaczyć słońce po tylu dniach deszczu. To tak jakby Noe zobaczył stały ląd po Wielkiej Powodzi. Jest CUDNIE! Dzisiaj jak szedłem do szkoły nuciłem sobie "Uparcie i skrycie, och Życie kocham Cię, kocham Cię, kocham Cię nad życie!"  I pierwszy raz od paru dni znów poczułem, że to życie kocham! Już nawet nie przeszkadza mi ta żółć w pokoju ha ha ha.

W szkole dzisiaj nie było w sumie nic atrakcyjnego właściwie to tylko tyle, że odpowiadałem na języku ojczystym (polskim) i dostałem +4 ha! O szkole mi się nie chce gadać.

Za to po szkole poszedłem nad Dunajec i tam były takie naprawdę  bajkowe widoki, jeszcze szczególnie po deszczu, jakoś tak miałem ochotę na śpiewanie "W moim magicznym domu" bo jakoś ten klimat mi tak odpowiadał i nastrój. Słońce świeciło. I było tak pięknie.

Później poszedłem do kościoła i poznałem Irkę. W ogóle nie wiem jak ma na nazwisko ale śpiewa w alcie i ścina się krótko, na jeża. Irka nawet spoko jest, laliśmy się przez całą mszę, a później przez część chóru. Śpiewaliśmy na chórze znów te wysokie pieśni, po których mnie gardło boli. Mam nadzieję, że kiedyś minie ten stan i że w końcu będę bezboleśnie śpiewał tę najwyższą oktawę.

Poza tym to nic się nie zmieniło, z tym tylko, że teraz już mam dobry nastrój! :)


 

3 komentarze:

Anonimowy pisze...

"tę najwyższą oktawę"... to ile Ty masz tych oktaw? :P Jak na męski głos - 3 to marzenie...

S.

Marcccin pisze...

właśnie w trzeciej mam kłopoty na samej górze :D

Anonimowy pisze...

Mogłam najpierw przeczytać Twoja notkę a dopiero napisać swoja...xd a tak to zobaczysz sam...;D

No i fajnie, ze wreszcie nie emoxd;p

Dońka