niedziela, 6 czerwca 2010

Lednica 2010

Po Lednicy. Tęskniłem za moim łóżkiem po prostu :D
Ale było świetnie, klimat taki odpowiadał mi trochę Woodstockowi, taki peace&love. No i te klimaty, że to ziemia na której Mieszko przyjął chrzest, to mi też bardzo odpowiadało. Więc ściągnąłem buty. Na cześć tych pierwszych chrześcijan, którzy w glanach na pewno nie chodzili. Co prawda ja z glanami też się nie przeprosiłem bo gryzą mnie w palce u nóg, byłem w tych butach, w których przemierzam codziennie dystans półtorej kilometra z domu do szkoły, w których byłem w Stanach i dreptałem po "Brodłeju" i po tarasie widokowym Empire State Building; w których hopsasałem paręset metrów pod ziemią w Wieliczce; w których prawie po kostki zapadłem się w ruchome piaski nad Dunajcem! Te oto buty, ongiś buty chwały zostały odrzucone w bok!

Dużo było śpiewu, oj dużo i za to Lednicę polubiłem. Za tą muzykalność, za to kochanie sztuki bo wraz z śpiewem maszerował taniec, za to jakieś zżycie wszystkich osób i przede wszystkim za to- co już słusznie zauważyła Ania W., za to, że  nie ma tam dresów. 

Był tylko jeden minus, bo wracaliśmy się pieszo i od ryby do autobusu mieliśmy jakieś cztery kilometry. A zbliżała się trzecia w nocy buehehehe!!! :D Agata chyba jedna się nie bała, bo większość mówiła, że co tam a pod kurtką pewnie sobie cośtam masowali... Tylko ja z Zuzą otwarcie to przedstawialiśmy, że widzimy jak cienie się dłużą, że coś w krzakach szeleści, a na drzewie się kołysze...

Podobno chrapię.Darek mi o tym powiedział, a dziś np. w autobusie wydawałem jakieś dziwne dźwięki, ale miałem jakieś schizofreniczne sny, że to niby koparki w kościele w Łącku. No tak w najmniejszym skrócie, bo opowiadać się tego nie chce bo nie pamiętam. Pamiętam tylko, że była wtedy wiosna, wiadomo- maj, te sprawy, drzewa całe w pąkach... Za to w pewnym momencie gdy spałem, pewnie zatkało mi uszy z powodu zmiany ciśnienia i to było takie boskie, bo w jednej chwili one się odetkały i przed oczyma przeleciał mi skrót całej Lednicy. To była sekunda, naprawdę!

Brak komentarzy: