czwartek, 29 lipca 2010

niedziela, 25 lipca 2010

Festiwal Piosenki Rosyjskiej.

Oglądałem. I muszę się rozpisać o tym. Moją faworytką była Anna Dereszowska, która zresztą dostała złoty samowar. Napisałem swój własny ranking. Przedstawię go poniżej:

1) Anna Dereszowska - komentarz - troszeczkę szkoda, że te pół-playbacki. Słychać było tylko obój, gitarę i panią Annę.
2) Magda Femme - takie bajkowe wykonanie, spodobało mi się też.
3) Agnieszka Włodarczyk- komentarz- bardzo, bardzo, bardzo ładne

 Wykonanie "Kanikuł" było po prostu żenujące. Kompletna porażka. I jeszcze jedno Eve Sah& Wet fingers - kobieta nie umie śpiewać z play-backu. Miała taką tubę i mikrofon, raz pomyliła sobie tą tubę z mikrofonem, wyszło dosyć żenująco...

Ogólnie strasznie podobał mi się poziom polskiej publiczności! Tak! Dokładnie. Bo nie wybrali jakiegoś gówna typu wspomniane już "Kanikuły" tylko piosenki na poziomie dla przypomnienia lista laureatów:
1) Anna Dereszowska - złoty samowar
2) Agnieszka Włodarczyk
3) Marii. - też ładnie, u mnie zajęła IV miejsce ;)

A jak wasze wrażenia? Oglądaliście festiwal? Jakich mieliście faworytów?

OMG

Boże, jak leje. W sumie to dobrze, bo było sucho, ale żeby maj się nie powtórzył... :/ Ja jak to zwykle bywa w taką pogodę mam stan trochu "poddepresyjny", słucham nostalgicznych piosenek i mam ochotę... a zresztą, nie powiem na co :P

wtorek, 20 lipca 2010

Anna Maria Jantar- Kukulska



"No więc tu się rozpiszę, bo pisać na ten temat warto." Tak zaczynam wpisy na temat moich idoli. Co prawda do tej pory napisałem jedną pieśń pochwalną, aczkolwiek postaram się pisać takie posty częściej, w najbliższej przyszłości mam zamiar napisać o Łucji Prus. Ale teraz rozkleję się na temat Anny.

Nic nie może wiecznie trwać.
Co zesłał los trzeba będzie stracić. Los w 1950 roku zesłał nam wspaniałą wokalistkę, która na scenie polskiej zagościła niedługo, bo dekadę, jednakże zostawiła w polskim popie swoiste znamię. Jakże przykro że tak szybko "trzeba było ją stracić". Niestety, nie dane mi było jej poznać. Znam ją jedynie z przekazu ustnego, płyt, fotografii, materiałów wideo.

Anna Jantar debiutowała z Wagantami końcem lat sześćdziesiątych, w roku 1970 śpiewała na festiwalu w Kołobrzegu i Opolu, w drugim jednak nie została dostrzeżona. Jej urok został dostrzeżony dopiero w 1973, a piosenka "Najtrudniejszy pierwszy krok" stała się hitem, który był - jak moja mama mówi- bardzo często emitowany w radiu, szczególnie w "Lecie z Radiem" PR I. Za rok wyśpiewała kolejny wielki przebój czyli "Tyle słońca w całym mieście" -  piosenkę roku 74 i 75. W roku 1974 Anna Jantar po raz pierwszy przestąpiła próg studia nagrań i nagrała swój pierwszy long-play. W tej chwili jest to mój ulubiony krążek artystki.

W roku 75 Anna wystąpiła na festiwalu w Opolu, Sopocie, zostaje ozwana Piosenkarką roku 75. Jej "pierwszy krok" w sprzedaje się znakomicie, jest na pierwszym miejscu wśród sprzedających się płyt (102 tys. egz.)

W 1976 artystka wydaje drugi krążek- "Za każdy uśmiech". 03 marca rodzi się córeczka- Natalia Kukulska (wkrótce o niej też napiszę ;)) W tym roku śpiewa w Sopocie, Kołobrzegu, Opolu. W tym roku otrzymuje pierwszą złotą płytę za "Tyle słońca w całym mieście" W tamtych czasach było to naprawdę "coś" gdyż do złotej płyty nie trzeba było marnych 5000 sprzedanych egzemplarzy... Piosenkarka koncertuje poza granicami kraju.

W 1977 Anna otrzymuje drugą złotą płytę za album "Za każdy uśmiech" Występuje w FPR Zielona Góra. Artystka nagrywa trzecią płytę "Zawsze gdzieś czeka ktoś".

W 78 artystka zaczyna wykonywać covery, z oryginalnym lub polskim tekstem, np. Jambalaya, czy Let me stay. Piosenkarka występuje w Zielonej Górze, na Festiwalu Piosenki Radzieckiej. Występuje również w Opolu z piosenką "Nie wierz mi, nie ufaj mi". Na przełomie 1978/79  zostaje wydana płyta "Zawsze gdzieś czeka ktoś".

Rok 79 przynosi artystce współpracę z zespołami "Budka Suflera" i "Perfect". To właśnie z Budką Suflera Anna nagrywa kolejny hit "Nic nie może wiecznie trwać" którego tekst odczytywany jest tak dosłownie po śmierci artystki. Anna występuje w Opolu gdzie śpiewa "Nic nie może wiecznie trwać"- piosenka nie jest emitowana w TV. Występuje w Kołobrzegu i śpiewa piosenkę "Nie żałujcie serca dziewczyny" - w nowym, odmiennym stylu.

1980- artystka występuje w klubach Polonijnych. 14 marca 1980 Anna Jantar ginie tragicznie w katastrofie samolotu. Do pasu startowego zabrakło tak niewiele... Pośmiertnie zostaje wydany czwarty long-play piosenkarki "Anna Jantar".

Piosenki Anny Jantar są nadal chętnie słuchane przez ludzi w różnym wieku. Niedawno został wydany CD z zarówno znanymi piosenkami jak i całkowitymi rarytasami. Chciałbym z tego miejsca serdecznie zachęcić- kupujcie tą płytę swoim bliskim, krewnym, znajomym, gdyż jest to muzyka przez duże M, prawdziwa, wartościowa, z prawdziwym tekstem. Polecam serdecznie płytę "Wielka dama".

sobota, 17 lipca 2010

OMG.

Jezu, jaki zaszczyt! Właśnie zostałem pomylony z Stanisławą Celińską, pod względem wokalistycznym. Moja matka mnie z nią pomyliła, a jest to dość prostolinijna kobieta... Ja tak wchodzę do kuchni, w tle leci http://www.youtube.com/watch?v=Qzl4pgWmXKE "Atramentowa Rumba" tzn. puściłem ją sobie w komputerze... Dialog przebiega mniej więcej tak
- Mamo, wiesz kto to śpiewa?
- Marcin Wnęk
- coo?! Jaki Marcin Wnęk
- no Ty.
- nieeeee... To śpiewa Stanisława Celińska
- Serio? Ty masz taki głos jak ona.
- Ja? No to w sumie ładny mam głos (śmiech)

No, zaszczyt ;)

piątek, 16 lipca 2010

wtorek, 13 lipca 2010

W klimacie PRL

Dziś sobie robiliśmy focie w klimacie PRL. Lata 70-te , te sprawy :D

tak to mniej więcej wygląda każdego dnia... :D Muszę się niestety pożegnać z starymi oknami, gdyż będą one zastąpione nowiutkimi :D Pachnącymi nowością

Z Eriką :D

Z Eriką II. W tle kościół w Dębnie pędzla Stanisława Berga.

Lubię urok starych zdjęć, mają to coś. Ba! Ośmielę się powiedzieć, że mają duszę :)


Nie wiem sam, z czego miałem taki koński polew, no ale cóż...

Tyle jak na razie ;D

niedziela, 11 lipca 2010

Viva Espania

No cóż. Moi faworyci wygrali. Co prawda ja pasjonatem piłki jestem od święta, jakiejś ważniejszej okazji, gdyż zmusza mnie do oglądania rodzina...

Gadam z Radziem i przyznam szczerze, że się za nimi wszystkimi stęskniłem, za prawie całą II D

No i oczywiście gadam z ukochaną Dominiką, z którą tam za domem, za lat parę... dziesięć... wnuki mieć będziemy :D

Upał potworrrny

czwartek, 8 lipca 2010

Ja chcę na Przystanek Woodstock!!!

Tam jest tak fajnie!!! Tak hippisowsko, istne peace&love! Strasznie mi się tam podoba. Ja muszę tam jechać ;)

środa, 7 lipca 2010

Ciągle za krótkie

Mowa tu oczywiście o włosach na głowie, które od pewnego czasu zapuszczam...


Gdybym wtedy (styczeń) nie obcinał prawie do 2cm to miałbym teraz już kucyka, a tu... straszliwa dupa. Ale co tam, do końca sierpnia zapuszczę gdzieś jeszcze z 3 cm 


Będzie git, mam nadzieję. Agata mnie ciągle motywuje do długich włosów, jednakże sam nie wiem, jak mi będzie. Podobno dłuższe wyszczuplają twarz, więc w moim przypadku to bardzo dobrze, no i chociaż zatykają moje odstające uszy xD Więc jakoś czekam, na ten okres, kiedy będę mógł sobie zrobić kucyka i nie będzie wyglądał idiotycznie :D A warkocz... mmm ;D Już się doczekać nie mogę xD

wtorek, 6 lipca 2010

Blogowe zmartwychwstanie

Jak to dzisiaj słusznie zauważyłem, chyba zmartwychwstałem pod względem bloggera :) Piszę notkę codziennie, więc jakaś poprawa jest

Są wakacje, jest lipiec, dziś było ciepło,ale potem zaczęło padać i zrobiło się brzydko.

Była Alina i znów łodbijaliśmy sobie piłeczkę, jak takie małe przeszczepy ze wsi przy tymże się jarając, potwornie :D

Nie mam weny do pisania coś xD

poniedziałek, 5 lipca 2010

Koncert

Wczoraj występowałem w koncercie charytatywnym, nawet było całkiem dobrze, podobało mi się to wszystko, trema była największa w czasie wyjścia, a tak to był luzik. Śpiewałem "Czas nas uczy pogody". Mam nagranie, ale niestety słychać to, co działo się po stronie kamerzystki :D A szkoda... No, ale cóż. Mam wspomnienia dobre ;)

Poniżej jest zdjęcie. Co prawda niezbyt dobre powiedziałbym nawet, że złe, ale jedyne :P