wtorek, 6 lipca 2010

Blogowe zmartwychwstanie

Jak to dzisiaj słusznie zauważyłem, chyba zmartwychwstałem pod względem bloggera :) Piszę notkę codziennie, więc jakaś poprawa jest

Są wakacje, jest lipiec, dziś było ciepło,ale potem zaczęło padać i zrobiło się brzydko.

Była Alina i znów łodbijaliśmy sobie piłeczkę, jak takie małe przeszczepy ze wsi przy tymże się jarając, potwornie :D

Nie mam weny do pisania coś xD

5 komentarzy:

dominikarykaczewska pisze...

Ja to już od kilku tygodni nie mam weny xd
A co do deszczu to i on czasem musi przyjść, żeby oczyścić atmosferę ;D

Zielonkawa Danusia pisze...

Są wakacje, więcej czasu jest, więc i notki każdego dnia są! ;)

Miłego wypoczynku ;))

Marcccin pisze...

hahaha :D
@Donka - nie cierpię takiej pogody- ni to ładnie, ni brzydko. Jak ma być pogoda- to z impetem, tak od razu +40 stopni,albo -30 xD Więc chyba pojadę do Moskwy, tam są takie konkretne temperatury xD

@Danusia - są wakacje, jest czas, ale weny twórczej zbytnio nie ma :D Może ona przyjdzie z czasem ;)

dominikarykaczewska pisze...

No chyba sobie kpisz ;D
Czasem przyda się jakieś urozmaicenie, wśród tych temperatur ;D

Marcccin pisze...

Gdzie tam, Moskwa to takie śliczne miejsce... Chociaż w nim nie byłem nigdy, ale z fotografii i dokumentów wiem, że jest śliczne... No, może trochę na południe od Moskwy, tak na przedmieściach, w takiej słodziutkiej wiosce ;)