piątek, 1 lipca 2011

Ha! Wczoraj odpaliłem zegar wahadłowy, który (ponoć) nie chodził przez dziewięć lat. Poruszałem wahadłem i to kiwa się do dzisiaj. Dziwne :D

Pogoda do bani, leje i leje. Siedzę w pokoju i tylko słucham miarowego tykania mojego nowego- a niby starego nabytku. Podoba mi się to.



Idę czytać.

Brak komentarzy: