poniedziałek, 11 lipca 2011

Klisza.

Znów uwierzyłem w magię kliszy. I znów robię zdjęcia analogowym aparatem. Taki aparat uczy oszczędności, robienia zdjęć tylko ważnych a nie 'ot tak se- z nudów' no i po latach jest pamiątka, nawet gdy dyski zostaną sformatowane i płytki się przepalą.



Analogi 4ever!
A Wy jakie mieliście przygody z analogami? :D Prześwietlona klisza, albo zablokowany mechanizm? :D
Mój brat np. nie ma żadnego zdjęcia ze swojego ślubu w kościele, bo mechanizm przewijający się zaciął i robił zdjęcia, ale wszystkie w jednej klatce :D

3 komentarze:

Zielonkawa Danusia pisze...

Z taki cyfrowych zdjęć też mam pamiątkę. Bo co i rusz wybieram te najlepsze i wywołuje. Segreguje je w albumie :) Miło się ogląda w zimowe wieczory :) Mają swój urok!
A co do aparatów analogowych, to kiedyś w podstawówce pojechałam na wycieczkę... Byłam taka szczęśliwa, że przywiozę ze sobą kliszę pełną zdjęć. Niestety - mechanizm się zablokował... i nie było żadnego zdjęcia. :( Przeżywałam to dobry miesiąc :(

magdalena (ellemo) pisze...

wywołałam pierwszą kliszę. Jutro dodam kilka zdjęć. Fajnie wyszły, ale w pomieszczeniu muszę spróbować z lampą (jeśli działa). Przesłony niestety nie działają, przepalone, czy cos? No nie wiem ...

Marteniczka pisze...

Tylko i wyłącznie dlatego,że 99% moich czytelniczek to kobiety ;p