poniedziałek, 31 października 2011

Poniedziałek wieczorem.

Dwa serduszka co płaczecie, że się spotkać nie możecie...

Mam już najnowsze dwie płyty Anny Marii i już je kocham! W sumie niczym mnie nie zawiodła, bo zawsze ma u mnie kredyt zaufania, że nie popełni żadnego błędu. "Polanna" to kwintesencja słowiańskiej muzyki i polskości, którą kocham. Znam ją już na pamięć, a mam ją od wczoraj. A "Haiku" jeszcze nie przesłuchałem w całości, ale też na pewno nie będzie gorzej.

Jutro wszystkich świętych. Nie chcę iść w środę do szkoły... ;/


2 komentarze:

Marteniczka pisze...

Aż mnie zaintrygowałeś panią Jopek. Muszę posłuchać ! :)

Przemo pisze...

Na deser po Polannie i Haiku polecam Sobremese....:)