środa, 30 listopada 2011

Jutro już grudzień. Przeraża mnie to wszystko. Przeraża ulotność tych chwil i szybkość przemijania życia. Nie chcę, żeby tak było. Dlatego łapię każdą chwilę wszystkimi zmysłami naraz. Zapisuję skrupulatnie w notatnikach rzeczy ważne i mniej ważne. Trochę tylko brakuje sił, tchu. I motywacji. Tego przede wszystkim. Nie za bardzo chce mi się uczyć gdy od najbliższych mi osób słyszę, że i tak nie ma sensu, bo do niczego w życiu nie dojdę. A ja własnie na przekór chcę Wam wszystkim pokazać, że uda mi się zrealizować to, co sobie zamierzyłem. I zobaczycie, że tak będzie. Piszę teraz do tych osób, które mają mnie za bezwartościową postać.

W szkole jak w szkole, uwielbiam tą atmosferę i uwielbiam gadać z Matim o niczym. Bo za zwyczaj o niczym rozmawiamy. Chciałbym, żeby przyjechał, nigdy nie umiałem zwierzać się w szkole...

Oglądam po raz wtóry album. Chciałbym, żeby ten piękny czas wrócił. Najpiękniejszy maj... I koniec roku szkolnego... "A"... i w ogóle wszystko... A potem te wakacje. Boże, jak wtedy było pięknie. A teraz? Ciągły zapierdol, nawet pogadać nie ma czasu, a o piwie, albo czymkolwiek innym to już nie ma mowy...

Brak komentarzy: