czwartek, 29 grudnia 2011

Na dobranoc, w dobrym humorze na koniec roku chociaż ;d

Daaaaawno mnie tu nie było. Po prostu mi się nie chciało. Ściąłem sobie włosy ze dwa centymetry, a taki kaprys. ;D A święta minęły świetnie. Chyba pierwsze tak życzliwe i szczere. Na wigilii byliśmy u brata, potem do kościoła na pasterkę, jak zwykle sympatycznie z Organistą, potem łamaliśmy się opłatkiem na chórze i było tak rodzinnie... I każdy sobie zapominał te nieprzyjemne rzeczy związane z drugim (chociaż na chwilę) i w ogóle przez dwa dni śpiewaliśmy z chórem na dziewiątce i było tak fajnie ;)

Niedługo trzeba będzie pisać sprawozdanie z roku ;D Najgorsze jest to, że jeszcze niedawno pisałem z tamtego roku, a już trzeba pisać z następnego. Boże, jak ten czas szybko leci... A ile się osób przewinęło przed moimi oczyma... Czasem to przykre.

Kurde,trzy dni jeszcze i trzeba będzie iść do szkoły -.- masakra. Na szczęście mam dobrą (czasem xd) i zgraną klasę, więc chce się do nich wracać... ;)

Na koniec fota z krową, jak się ją ciągnie za uszy to muczy.


sobota, 10 grudnia 2011

Gdyby tak to wszystko co mi się śniło stało się naprawdę... Byłbym wniebowzięty. I taki cholerny dół jak się obudziłem, że to nieprawda. A sen był naprawdę strasznie realistyczny... Ale nie wracam.

W Tarnowie było nawet spoko i taka wielka mgła jak się wracaliśmy. Dużo mogę myśleć przez te 4 godziny w każdą sobotę, w drodze do Trn... I myślę. I często mnie te myśli dołują.

I pierwszy raz od jego śmierci śnił mi się Paweł, od siedmiu lat... Mam nadzieję, że teraz mnie będzie częściej nawiedzał w śnie. Dla jasności Paweł to mój kuzyn, uwielbiałem go,zmarł szybko i niespodziewanie po krótkiej chorobie 10.03.2004 roku... I dużo o nim ostatnimi czasy myślałem... 

czwartek, 8 grudnia 2011

Założyłem dziś chór w LO. Ciekaw jestem bardzo co z tego wyniknie. Narazie mam osiem osób (jeden facet ;(), którzy są żywi i lubią śpiewać. To już coś. W 45 minut zrobiliśmy pół utworu. Jutro drugie pół, łatwiejsze ;D To kolęda. Więc pewnie dodam jakieś nagranko :D

No i jestem dyrygentem. Wreszcie mogę robić co mi się rzewnie podoba i nie słuchać tylko nikogo, tylko wszyscy mnie mają słuchać. Mógłbym być dyktatorem :D

sobota, 3 grudnia 2011

Pod uśmiechem ukrywam wszystko. Świat nie chce ludzi smutnych.

piątek, 2 grudnia 2011

No więc, no więc. Udaję, że wszystko jest OK. a nie jest. I jest mi z tym źle. Jutro chyba zrobię coś głupiego, czego potem będę żałował. Nie wiem czy będzie mi się chciało, gdyż ostatnim czasem nic mi się nie chce. Jest 22, a ja czuję się jakby było po północy.


http://www.youtube.com/watch
- gdy słucham tej piosenki przypomina mi się rok 2010... Wczesny, styczeń, luty... I tak kurewsko żal tych wszystkich chwil. A gdy liceum się skończy też będzie żal. Bo minie szybko, nawet nie wiem kiedy. Z jednej strony chcę, a z drugiej... a z drugiej nie. hciałbym, żeby jutro Mateusz do mnie przyjechał, ale nie da rady. No cóż, bywa. Jakoś sobie sam poradzę.

Twój widok na próbie mnie bardzo dołował. Gdy wychodziłem, chciałem Cię poszarpać za te Twoje kudły, ale się powstrzymałem. Może i lepiej. Nie będę do tego wracał. już nigdy.

Może lepiej chodźmy spać... 


czwartek, 1 grudnia 2011

No więc czwartek minął i się cieszę z tego powodu ogromnie, bo mam już trochę dość tego zapieprzu. Piątek najpiękniejszy jaki mogę sobie wyobrazić: jutro właściwie tylko jedna lekcja, matematyka (na którą się muszę uczyć ;/) a tak to chemia i religia więc pełen lajcik, gdyby tak każdy piątek był taki. I to w dodatku na 10 przychodzimy <3 wreszcie się wyśpię i obudzę, gdy jest jasno <333

Pozdrawiam wszystkich czytelników, nie będę imionami bo jeszcze kogoś pominę. :D :*