czwartek, 29 grudnia 2011

Daaaaawno mnie tu nie było. Po prostu mi się nie chciało. Ściąłem sobie włosy ze dwa centymetry, a taki kaprys. ;D A święta minęły świetnie. Chyba pierwsze tak życzliwe i szczere. Na wigilii byliśmy u brata, potem do kościoła na pasterkę, jak zwykle sympatycznie z Organistą, potem łamaliśmy się opłatkiem na chórze i było tak rodzinnie... I każdy sobie zapominał te nieprzyjemne rzeczy związane z drugim (chociaż na chwilę) i w ogóle przez dwa dni śpiewaliśmy z chórem na dziewiątce i było tak fajnie ;)

Niedługo trzeba będzie pisać sprawozdanie z roku ;D Najgorsze jest to, że jeszcze niedawno pisałem z tamtego roku, a już trzeba pisać z następnego. Boże, jak ten czas szybko leci... A ile się osób przewinęło przed moimi oczyma... Czasem to przykre.

Kurde,trzy dni jeszcze i trzeba będzie iść do szkoły -.- masakra. Na szczęście mam dobrą (czasem xd) i zgraną klasę, więc chce się do nich wracać... ;)

Na koniec fota z krową, jak się ją ciągnie za uszy to muczy.


4 komentarze:

Marteniczka pisze...

Uuuuu... w końcu jakiś optymistyczny wpis :> i moje święta minęły rodzinnie i ... dawno już takich nie miałam :D
Happy New Year ! :***

Space_monkey pisze...

Podoba Ci się ta książka??? Bo mi się jakoś ta "właściwa" Samotność... bardziej podobała :)

Ocza pisze...

Ło kvrwa xd znaczy się krowa. I przyznaj się że z organista chlałes tam.

Marcccin pisze...

zdziwię Cię, ale nie z nim ;d