czwartek, 21 czerwca 2012

Wreszcie doczytałem "Samotność w sieci" - blisko rok ta lektura trwała, ale to wszystko przez to, że czytałem kilka książek jednocześnie, czego bardzo nie lubię, a niestety ten błąd stale popełniam. Dziś byłem w Empiku, Szyszka poleciła mi "Wciąż ją kocham" - zacząłem oglądać film, ale stwierdziłem, że wolę najpierw przeczytać książkę. Zawsze gdy najpierw przeczytam książkę a potem oglądnę film, czuję niedosyt. Czegoś brakuje. Natomiast nigdy nie umię płakać przy książce, tzn. zdarzyło mi się to bardzo sporadycznie. A przy filmach- dużo częściej. Najlepiej jak jest piękny kadr, ciemny, muzyka smyczkowa, oczywiście w mollowych (ulubionych) tonacjach, a przed komputerem tudzież telewizorem winko, świeczka i zasłonięte zasłony. Wtedy ryczę jak bóbr, a chusteczki nie wystarczają. Przesadzam trochę... Dzisiejszy wieczór mam już zarezerwowany. Spędzę go w towarzystwie Johna i Savannah. Napiszę, czy godne przeczytania.
___
Miłego wieczorku! :)

1 komentarz:

Marteniczka pisze...

Ja ostatnio płakałam przy "Stalowych magnoliach", choć oglądałam już pewnie z setny raz :D
ja aktualnie nie czytam niczego "dla przyjemności" - mgr przede mną. Ale później nadrobię ! :>